• Mit: Procedura sądowa dyskryminuje osoby transseksualne

    Procedura sądowa nie dyskryminuje nikogo i właśnie w tym celu jest odczłowieczona do granic możliwości. Osoby transseksualne dyskryminuje język polski, który siłą rzeczy wymaga od nas, byśmy – mówiąc o kimś – oznaczali jego płeć. Procedura sądowa wymaga jedynie, by pisma procesowe składała osoba istniejąca pod względem prawnym, mająca zdolność do czynności prawnych i jednoznacznie identyfikowalna – i to to prowadzi do pewnego dyskomfortu, gdy człowiek żyjący od jakiegoś czasu jako osoba płci przeciwnej do biologicznej musi nagle podpisać się prawdziwymi danymi.

  • Mit: Prawdziwe imię i nazwisko

    Jak domyślasz się z lektury wcześniejszego mitu, prawdziwe imię i nazwisko to takie, które jest zapisane w Twoim akcie urodzenia i powtórzone w dowodzie osobistym. Dlaczego? Ano dlatego, że imię i nazwisko to nie są pojęcia dotyczące naszego poczucia własnej wartości, godności, chęci – są to pojęcia dotyczące prawa. A tylko w tym aspekcie system państwowy się nami interesuje. Nie obruszaj się więc, gdy się pomylisz i zostaniesz poproszony o podanie prawdziwych danych. Przyjmij to, że system prawa działa w określony sposób i te kilka ostatnich razy dostosuj się do niego. Po tym, gdy uprawomocni się wyrok stwierdzający, że jesteś mężczyzną czy kobietą, będziesz miał w ręku dokument stwierdzający Twoje nowe prawdziwe dane.

  • Mit: Wygląd nie powinien mieć znaczenia w sprawie sądowej

    Niestety zasada „jak cię widzą, tak cię piszą” dotyczy w dużej mierze również wyroków sądowych. Wiem, że jestem teraz trochę złośliwy, ale sprawy o ustalenie płci nie są tak rozpowszechnione, jak sprawy o stwierdzenie nabycia spadku czy o zapłatę rachunku za komórkę. W ich toku chodzi o to, że Ty musisz przekonać sąd, że wbrew dokumentom jesteś kobietą lub mężczyzną. Postaraj się więc wyglądać normatywnie. Poczytaj porady dotyczące wizerunku dla osób wybierających się na rozmowę kwalifikacyjną i zastosuj do wskazówek.

  • Mit: Sąd dyskryminuje osoby nienormatywne

    W tym micie kryje się pewne założenie. Zakładamy w nim, że osoba stająca przed sądem prosi sąd o to, by ustalił jej płeć. Jest to nieprawda. Osoba stająca przed sądem prosi sąd o to, by zmienił jej płeć prawną. Oznacza to, że sąd nie zostanie postawiony przed wyborem czy jesteś mężczyzną, czy kobietą, ale jest proszony przez Ciebie o to, by orzekł, że jest odwrotnie niż już raz to prawomocnie ustalono. Stąd osoby nienormatywne, czyli takie, które swoim zachowaniem podpadają pod płeć przeciwną niż obecnie ustalona, ale z drugiej strony mieszczą się w granicach obecnie ustalonej płci, mają problem. Bo to na nich spoczywa dowód tego, że są płci przeciwnej niż obecnie wpisana w akt urodzenia. Nie ma to nic wspólnego z odbieraniem Ci prawa do wyrażania siebie, do życia jak chcesz i do zachowywania się jak sobie życzysz. Wynika to jedynie stąd, że sąd nie znajduje się w sytuacji wyboru a sytuacji zmiany. Jeśli naprawdę zależy Ci na tej zmianie, poczekaj pół roku, aż odrosną włosy albo je skróć. Kup garsonkę lub garnitur i pokaż sądowi, że w sytuacjach oficjalnych funkcjonujesz jak mężczyzna lub kobieta. Nigdy, pod żadnym pozorem nigdy nie mów sądowi, że nie czujesz się ani mężczyzną, ani kobietą. To zatamuje możliwość orzeczenia zgodnie z Twoim wnioskiem. Oczywiście jest to prośba tylko hipotetyczna, bo nikt taki przecież nie poświadczyłby nieprawdy, podpisując się pod pozwem zawierającym fałszywe informacje.

  • Mit: Sądy badają oczywiste rzeczy i czepiają się bzdur

    Tak już jest, że gdy się czegoś od kogoś chce – a Ty chcesz od sądu wyroku – to musisz dać mu podstawę do konkretnego działania. W tym wypadku: do konkretnego rozstrzygnięcia. To w Twoim interesie leży to, by zarzucić sąd dokumentacją medyczną i innymi dowodami, by zanudzić zeznaniami świadków tylko po to, by nie miał on najmniejszej wątpliwości co do tego, jaki wyrok należy wydać [zobacz więcej o gromadzeniu dowodów].

  • Mit: Test realnego życia jako konieczny element procedury

    Sprawa tutaj jest bardzo złożona. Z jednej strony żaden przepis prawa nie mówi nic o transseksualności w ogóle. Żaden przepis prawa nie mówi nic zatem o teście realnego życia. Wszystko to wygląda pięknie i można by uznać, że test realnego życia jest niepotrzebny i w niektórych wypadkach niemożliwy do przeprowadzenia. Niespodzianka. Żaden przepis prawa nie mówi o żadnym ustalaniu płci, a jednak chcesz to zrobić. Pamiętaj, że robisz to na podstawie uchwały Sądu Najwyższego, którą co prawda spisano do Księgi Zasad Prawnych, ale tak czy tak jest ona marnym źródłem prawa. Test realnego życia [więcej na ten temat] pomaga przekonać zarówno biegłego, jak i sąd nie tylko do tego, że czujesz się mężczyzną czy kobietą, ale że dasz sobie radę. Nie powinno to mieć znaczenia. Ale ma. Ma to znaczenie dlatego, że jak podkreślono w tej samej uchwale, płeć jest czynnikiem społecznym, a nie tylko Twoją prywatną sprawą. Nie oznacza to oczywiście, że test realnego życia może trwać w nieskończoność, ale rok bądź dwa to nie jest zbyt długo. Już w trakcie kuracji hormonalnej Twoje ciało zmieni się na tyle, by można było sobie poradzić w codziennym świecie. Przez dwa lata włosy potrafią urosnąć 30 centymetrów, co uprości niektórym z Was funkcjonowanie. To nie chodzi o to, że te dwa lata będą koszmarem. Z dnia na dzień będzie coraz łatwiej. A sąd tym chętniej wyda odpowiedni wyrok.

  • Mit: Koledzy nie dopilnowali procedur, to ja też nie muszę

    Jasne, że nie musisz. Najwyżej przegrasz sprawę. Problem tylko w tym, że wtedy koledzy Ci już nie pomogą. Nie pomogą Ci choćby dlatego, że oni najprawdopodobniej już uważają Cię za mężczyznę bądź kobietę i to nie na ich opinii, a na wyroku sądu, zależy Ci w sprawie przed sądem zawisłej.

  • Mit: Jakoś to będzie, jak się nie uda, złożę pozew jeszcze raz

    Nawet Ci powiem, jak będzie. Źle. W sytuacji, w której sąd orzecze, że nie jesteś kobietą bądź że nie jesteś mężczyzną, a nie powstaną żadne nowe okoliczności faktyczne (nie zmieni się Twój stan psychiczny) oraz przegrasz apelację, to żaden sąd w ogóle nie zajmie się Twoją sprawą po raz kolejny. Po prostu odrzuci Twój pozew. Dlatego postaraj się, by sąd nie miał żadnych wątpliwości, a w razie problemów cofnij pozew [więcej na ten temat]. To pozwoli złożyć Ci go w przyszłości bez żadnych konsekwencji. Pamiętaj tylko, by podczas cofania pozwu nie zrzec się roszczenia. Pamiętaj też o czymś innym: nie idź do sądu dopóki Ty i Twój lekarz nie będziecie mieli absolutnej pewności co do możliwości wygrania sprawy, czyli udowodnienia, że jesteś określonej płci.

  • Mit: Pozywanie rodziców jest niesprawiedliwe i niepotrzebne

    Jest niesprawiedliwe, ale zgodnie z uchwałą Sądu Najwyższego konieczne. Możesz to zrobić tak, że pozwiesz rodziców, albo wcale [więcej i więcej o pozywaniu rodziców].

  • Mit: Opinie biegłych są niepotrzebne

    Wyobraź sobie, że prowadzisz sklep i sprzedałeś komuś fotel. Dostałeś bezzasadną reklamację, w której napisano, że fotel się rozpadł, a  po kilku tygodniach pozew do sądu. Wyobraź sobie też, że sąd miałby uwierzyć Twojemu klientowi na słowo, nie zająć się oglądaniem fotela, nie powołać biegłego, który to zbada. Pomyślisz sobie: jeden fotel? Pewnie. Ale sprzedałeś takich tysiąc. I teraz co to ma wspólnego z transseksualizmem? Ano to, że tak jak Twój hipotetyczny klient chciał wymienić fotel na nowy, tak Ty chcesz zmienić dane. I co? Ty też masz przekonanie, którego jesteś pewien, tak jak przekonanie klienta, który twierdził, że fotel był zepsuty. Ale to nie o przekonanie tu chodzi. Tu chodzi o to, by zderzyć ze sobą fakty i by sąd, który nie jest specjalistą z dziedziny seksuologii, mógł wydać prawidłowy wyrok. Właśnie do tego służą biegli.

  • Mit: Badanie przez biegłego jest upokarzające, za drogie i za długo trwa

    Na stronie jest opisany sposób na to, jak przyspieszyć powołanie biegłego i doprowadzić do tego, by pierwsza rozprawa odbyła się po złożeniu przez niego opinii [zobacz]. Sąd postara się za każdym razem ocenić pracę biegłego tak, by wypłacane mu wynagrodzenie odzwierciedlało nakład pracy. Co do tego, że badanie jest upokarzające – no, jest. Nikt nie lubi być oglądany, macany, przepytywany i nikt nie musi tego znosić. Nie musi tego znosić do momentu, gdy to badanie jest konieczne do przeprowadzenia czynności, na której mu zależy. Niestety Ty jesteś w takiej sytuacji. Jeżeli natomiast zdarzyłoby się, że zachowanie biegłego odstawałoby od normy, gdyby był agresywny lub opresyjny, o innych zachowaniach nie będę już wspominać, możesz zawsze złożyć wniosek o wykluczenie biegłego, a w skrajnych przypadkach wniosek do prokuratury o ściganie konkretnego przestępstwa, popełnionego na Twoją szkodę. To jednak sytuacje skrajne. Nie musisz być na nie przygotowany.

  • Mit: Na sali sądowej jest jak w maglu, każdy może tam wejść, są tam dziesiątki ludzi

    Art. 153 par. 2 k.p.c. stanowi

    Sąd może ponadto zarządzić odbycie posiedzenia lub jego części przy drzwiach zamkniętych na wniosek strony, jeżeli podane przez nią przyczyny uzna za uzasadnione lub jeżeli roztrząsane być mają szczegóły życia rodzinnego. Postępowanie dotyczące tego wniosku odbywa się przy drzwiach zamkniętych. Postanowienie w tym przedmiocie sąd ogłasza publicznie.

    Ponieważ w tej sprawie będą roztrząsane takie szczegóły, wystarczy, że złożysz wniosek o odbycie posiedzenia przy drzwiach zamkniętych. Wtedy na sali pozostanie skład sądu oraz protokolant, no i oczywiście strony i świadkowie.

  • Mit: Bo najważniejsza jest godność

    Tak, masz rację. W przypadku Twojej sprawy sądowej jest to godność sądu. Ty, choć przykro to powiedzieć, musisz się przemóc i otwarcie opowiadać szczerze o sprawach trudnych. Nawet jeśli uznasz, że naraża Cię to na dyskomfort. Z drugiej strony, lepiej się z tym oswoić i złożyć pozew pół roku później niż doprowadzić do obstrukcji postępowania, a w skrajnym wypadku – niekorzystnego wyroku.

  • Mit: W tych odpowiedziach jesteś złośliwy

    Idąc do Sądu z jakąkolwiek sprawą, masz jeden cel: wygrać. Musisz zrozumieć, jak działa system i jak się w nim poruszać, a dobry humor i poczucie bezpieczeństwa niestety nie załatwią sprawy. Odpowiedzi na mity mogą wydać się nieprzyjazne, ale mając przed sobą absurd z systemowego punktu widzenia, trzeba systemowo pokazać, że absurd to jest.